POMOC DLA BURSZTYNA

BURSZTYN ODSZEDŁ ....

DZIENNIK

 



24/11/2005 jadac samochodem Walem Miedzeszynskim w okolicy centrum ogrodniczego "Wrzos" (niedaleko od zjazdu z mostu Siekierkowskiego) zauwazylam "cos" przy pasie zieleni na osi jezdni... tuz przy przejsciu dla pieszych ze swiatlami. Kiedy zblizylam sie na odpowiednia odleglosc zobaczylam, ze .... to pies.... w pozycji przedziwnej, nienaturalnej... Stal na tylnych lapach, zas wykrecona w bok glowa wspieral sie o kraweznik okalajacy wysepke na osi jezdni... Zatrzymalam sie i wysiadlam z samochodu i wtedy zobaczylam cos makabrycznego.... przednie lapy psa byly powykrecane i pozginane w róznych kierunkach.... w niektórych miejscach kosci przebily skóre....totalnie polamane.... Sprawa byla jasna ... ktos potracil i pojechal a ten biedak próbowal uciec z tej ulicy ale..... nie mial na czym.... Zatamowalam caly ruch na Wale bo próbowalam go z tego miejsca pozbierac a nie bylo to latwe bo psina byla w szoku i chciala za wszelka cene uciekac... nie wiem jak mu sie to udalo ale w panice przemiescil sie na przeciwny pas ( a wlasciwie na os dwóch biegnacych w przeciwnym kierunku pasów ruchu - Wal Miedzeszynski jes droga 4 pasmowa od jekiegos czasu) ruchu. I na tym przeciwnym pasie ruchu dal za wygrana... Lezal... Podeszlam do niego od tylu ... podnioslam - przednie lapy zwisaly bezwladne... Ktos na moja prosbe otworzyl drzwi mojego samochodu, ulozylam go na tylnym siedzieniu i pojechalam do szpitala... Rokowania byly nieciekawe, ale Bursztyn (takie dostal imie) jest juz po dwóch bardzo skomplikowanych operacjach i teraz nalezy tylko sie modlic by nie bylo komplikacji... Chirurg, który go operowal byl bardzo zmeczony ... ale zadowolony z przebiegu operacji... Jesli unikniemy infekcji powinno byc dobrze.... Warto wspomniec, ze lewa lapa Bursztyna byla w 10 kawalkach lšcznie za zlamaniem sródstawowym i nie bylo w niej czucia, prawa troche lepsza bo z czuciem... Operacje odbyly sie w piatek i w sobote... i niestety dzis pojawil sie krwiomocz lecz lekarze mówia, ze na razie nie ma powodów do paniki... Pies jest pod naprawde dobra opieka i uwielbia Pania doktor, która jest jego lekarzem prowadzacym...
Jak wiadomo - hospitalizacja, operacje, i pózniejsza rekonwalescencja nie sa za darmo... Bedziemy wdzieczni z Bursztynem za kazda pomoc.... I oczywiscie szukamy dla niego domu na stale jesli nie odnajdziemy wlasciciela... Bursztyn jest na zdjeciach, które zrobilam dzis w szpitalu, jest psem srednio duzym masci bursztynowej (jakies 20kg) i ma ok 6 - 7 lat wg opinii chirurga, który go operowal.


Jesli ktos chcialby poznac wiêcej szczególow dotyczacych przebiegu leczenia Bursztyna oraz wspomoc jego rekonwalescencje, bardzo prosze o kontakt na email okeanus@interia.pl badz telefon: 601 28 94 68 lub 514914563 na haslo Bursztyn